List – do Katarzyny Hr. Adamowej Potockiej

Krystynówka, czyli Krystynów – fundacja nazwana imieniem św. Krystyny, patronki hr. Andrzejowej Potockiej w miejscowości Wodna k. Sierszy powiat Chrzanów.

Katarzyna z Branickich hr. Adamowa Potocka i jej syn Andrzej postanowili w 1892 r. wybudować pod Sierszą dla miejscowej ludności kościół, szkołę, ochronę, szwalnię i izbę przyjęć dla chorych, a zarząd tych zakładów powierzyć felicjankom. Fundacja miała podwójny cel – dobro miejscowego ludu oraz uproszenie u Boga syna dla hr. Andrzeja, który był ostatnim potomkiem rodu, a miał tylko same córki. Siostry objęły klasztor i szkołę w 1894 r. W dwa lata; później hr. Andrzej i Krystyna doczekali się upragnionego syna Adama, a później jeszcze dwóch: Artura i Andrzeja.

[Kraków, 1894]

Łaskawa Pani Hrabino

Nie umiem wyrazić przykrości, jakiej doznałam, nie mogąc się widzieć z Panią Hrabiną, kiedy była u nas na Smoleńsku, ale oprócz trudności rozmówienia się z powodu mojej wielkiej głuchoty, tak byłam silnie cierpiąca, że niepodobna było mi zejść do rozmównicy. Pozbawiłam się sposobności podziękowania Pani Hrabinie za śliczny klasztorek w Krystynówce. Nigdy nie mogłam marzyć o podobnym, żeby wszystko było tak zgodne z naszymi przepisami, a zarazem tak wygodne i wszystko obmyślone.

Wielką miałam pociechę z mojej bytności w Krystynówce. Nie było kącika, gdzie bym nie była: i na strychu, i w piwnicach, a wszędzie widziałam serce Pani Hrabiny i pobudzałam się do coraz większej dla Niej wdzięczności. To tylko najczulsza Matka może tak wszystko dla swych dzieci przygotować.

Wiem, że Pani Hrabina czyniąc dobrodziejstwo czyni dla miłości Bożej i podziękowania nie potrzebuje. Ale moje serce potrzebowało, aby choć w kilku nieudolnych słowach wyrazić moja wdzięczność, która lepiej wynurzę u stóp Pana Jezusa jutro po Komunii św., którą ofiaruję na intencję Pani Hrabiny i uproszenia błogosławieństwa dla Niej, dla całej jej Rodziny, i żeby praca Sióstr naszych przyniosła chwałę Panu jezusowi, pożytek duszom, którym się będą poświęcać, i pociechę Fundatorom.

Tak mocno jestem cierpiąca dzień i noc, że nie mogę być obecną na poświęceniu, ale duchem będę przebywać w Krystynówce. Przepraszam Panią Hrabinę, że śmiem Ją trudzić tak długim mym pismem, ale musiałam dogodzić potrzebie mego serca. Wielka to była dla mnie pociecha, że Pani Hrabina łaskawie przyjęła lilię mego hodowania. Ja prawdziwie miałam przyjemność, że takową mogłam ofiarować.

Łącząc wyraz najgłębszego szacunku i wdzięczności zostaję najniższą sługą w Chrystusie

s. Maria Angela, felicjanka